Ból



                         Jakby to brzydko nie zabrzmiało, ale jeśli ktoś pożyczył mi źle, to może być z siebie zadowolony, poskutkowało. Od jakiegoś czasu stale towarzyszy Nam ból, fizyczny, psychiczny, emocjonalny, nieustający. Nie pozwala o sobie zapomnieć. Chwilami nie rozumiem, co się dzieję, chwilami boję się, że tak już zostanie, że nic nie da się zrobić, bo nie można się z nim oswoić, nie można go przetrawić i ciężko z nim żyć. Mimo wszystko staramy się nie myśleć, funkcjonować normalnie (na pewno nie będę Was męczyć postami z cyklu "dlaczego ja"), bo choć czeka nas długa przeprawa, to żywcem Nas nie wezmą, bynajmniej nie w tym ucieleśnieniu. 















spodnie stradivarius
top H&M
wdzianko SH
czapa H&M (jest jeszcze na nią za ciepło, ale włosy odmówiły mi dzisiaj posłuszeństwa)

photo Zielony Wąż

Sen



                  Był pomysł na tekst, ale wybaczcie nie potrafię sklecić nawet zdania. Od środy jest u Nas ciąg nieszczęśliwych zdarzeń, aż dziw, że udało Nam się zrobić jakiekolwiek zdjęcia. W ciągu niespełna 48h straciłam prawie 3kilo. Zostały ze mnie już same wióry. Jestem zmęczona i osłabiona, dlatego zostawiam Was dzisiaj ze zdjęciami i idę odpoczywać... Dobranoc











spódnica Vero Moda
koszula i koszulka SH

buty już wiekowe, stare jak Polska Niepodległa:)

Mila



                 Zanim sama doświadczyłam macierzyństwa, zawsze zastanawiała mnie matczyna fascynacja własnym dzieckiem. Nie zawsze potrafiłam ją zrozumieć, przez co zbyt pochopnie wysnuwałam często negatywny osąd. Dzisiaj traktuję to jako lekcję gdyż  sama jestem rodzicem i świata poza córką nie widzę. Przeżywam każdy jej uśmiech, płacz, każdy nawet najmniejszy sukces. To Ona codziennie sprawia, że chce mi się bardziej, że czuje mocniej, że widzę więcej. Dzięki niej potrafię spojrzeć krytycznie na siebie, co pozwala mi wyeliminować wszystkie śmieci jakie zagracają mój umysł. Nie wyobrażałam sobie, że tak to będzie wyglądać. Nie byłam w stanie założyć, jak silna może być  taka więź, jak to jest być matką i co to właściwie oznacza. Myślę, że wciąż niewiele wiem, ale jestem pewna, że z każdym dniem będziemy się uczyć siebie nawzajem i że będę robić wszystko co w mojej mocy by była szczęśliwa i uśmiechnięta, a każdy jej uśmiech będzie sprawiał, że i moje życie będzie miało sens, bo jestem Jej potrzebna nie bardziej niż Ona mi i zawszę będę o tym pamiętać...











 
spodenki - ciachnęłam stare portki
narzutka, top H&M

photo Zielono Wąż

Handmade




                Od kiedy wróciłam do amatorskiego szycia, spędzam noce na ślęczeniu nad maszyną i na przeglądaniu blogów o szerokiej tematyce handmade. Po kawałku odkrywam ten świat i wciąż jestem pod wielkim wrażeniem tego, co potrafią stworzyć ludzkie ręce. Dziewczyny szyją, dziergają, kleją, lepią, komponują, malują, dekorują po prostu wszystko, od zaproszeń, po pościele, misie, ubrania, torebki i co tylko jeszcze dusza zapragnie. Zajrzyjcie chociażby tu, tu, tu, tu czy tu. Myślę, że to bardzo fajna odskocznia w świecie, w którym wszystko zaczyna być "instant", zatem kto wie, może i ja się przebranżowie:)



                           P.S
Lubię inteligentnych ludzi:)
i inteligentne odbicie piłeczki!:)
chylę zatem czoła:)
to tak odnośnie poprzedniego posta:)












sukienka SH
kamizelka mohito

photo Zielony Wąż


A to takie moje małe "handmade hobby" :)


Online



                              Nie myślałam, że kiedyś to powiem, ale jednak, internet zaczyna mnie męczyć. Przez wiele lat mój charakter pracy wiązał się ze stałym, całodobowy kontaktem z social mediami. Początki wspominam miło. To, co się dzieje teraz, jest dla mnie kompletnie nie definiowalnym zjawiskiem. Mówcie co chcecie, ale pewne aspekty internetowego życia już dawno przeszły swoje granice, a fala pojawiających się, dziwnych kanałów, fanpage'ów ect osiągnęła swoje przytłaczające apogeum. Niektóre liczą sobie setki tysięcy fanów, a treści w nich nie ma żadnych. Pewnie w tym miejscu połowa z Was zaraz odbiję piłeczkę, myśląc, "taaaa na Twoim blogu akurat jest za to masa treści, myślał by kto... pfhiiii". Owszem może i nie ma, ale nie ma też bzdur, głupich sentencji, filmików, gagów, ect. Pojawiające się strony typu "jesteś świnią?, dołącz do nas" lub coś w ten deseń, jest dla mnie czymś poniżej krytyki. Nie bardzo rozumiem, czego ma to być promocja, taki livestyle? no bo w końcu po coś to powstaje. Jasne, że nie ma sensu brać wszystkiego na serio, ale gdzie w tym wszystkim jest jakieś wyczucie? cokolwiek? Zawsze myślałam, że wszystko jest dla ludzi, ale w rozsądnych proporcjach. Kiedyś szokiem był billboard z reklamą damskiej bielizny, a dzisiaj na topie jest śmianie się i robienie sobie zdjęć qupy, dupy, schlania, porzygania ect. A może ja po prostu nie nadążam?, może to już jakiś inny świat? Nie wiem i chyba nie chcę tego wiedzieć, bo w zasadzie to ja też lubię "jaja", ale nie do kolan i tej zasady się będę trzymać bo chyba jeszcze jakieś obowiązują prawda?











bluzka, top SH
spódnica Stradivarius
buty Mohito

photo Zielony Wąż




Emocje


                               Kumulowanie wszelakich uczuć - w zbyt duży ilościach - rzadko wpływa dobrze na samopoczucie. Podobnie ma się sprawa z tłumieniem emocji, zwłaszcza tych wrogich, negatywnych i destrukcyjnych. Według wszelkich kanonów dobrego wychowania, etyki, moralności, a także nauk religijnych, powinniśmy skupić się tylko na sprawach miłosiernych, odrzucić od siebie wszystko to, co klasyfikuje się do tej złej natury człowieka. I w zasadzie wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, że taka droga, to droga na skróty, ucieczka, wyparcie, zaprzeczenie, bo w końcu każda rzeka ma swoje ujście. Często uczono  mnie, żeby odpuścić, przemilczeć, nie przywiązywać uwagi. Często słyszałam "bądź mądrzejsza", "daj spokój", "nie przejmuj się". Nigdy dobrze na tym nie wyszłam. Dzisiejszy świat jest tak dziwnie skonstruowany, że najczęściej doceniamy to, czego nie możemy mieć, albo to, co otrzymujemy z wielkim trudem, a coś, co jest stale w zasięgu naszej ręki, jest dla nas jak chleb powszedni, po prostu "jest". Zatem gdy człowiek odpuszcza, przymyka oko, i jest, to tak naprawdę go nie ma, bo emocje są złym doradcą i potrafią drugiemu wyrządzić krzywdę, ale potrafią także, w imię tej drugiej osoby, zeżreć nas od środka i wtedy dla nikogo już nic nie zostaje. 
                              











bluzka SH
spodenki SH
buty kupione wieki temu w CCC

photo Zielony Wąż

Tyśka



                                         Zauważyłam, że nie potrafię pisać o sobie, chyba brak mi otwartości, ale nie w stosunku do ludzi, w stosunku do samej siebie. Nie lubię się uzewnętrzniać chociaż ponoć widać po mnie każde emocje, nic nie potrafię ukryć. Mówią, że jestem prawie jak otwarta książka, tylko napisana brajlem. Nie ma tam spisu treści, indeksu, instrukcji obsługi. Jest za to początek i masa niedokończonych wątków, niezamkniętych rozdziałów. Brak za to ogólnej fabuły, bo patetycznie wiemy, że wciąż piszą się nowe scenariusze. Dlatego nie znam własnej definicji, nie potrafię się określić. Czasem myślę, że to zaleta, chociaż bezpieczniej jest móc się przewidzieć. W zamian mam za to kilka haseł "kluczy", które warunkują moją bytowość. To moje własne punkty odniesienia, fundamenty, aksjomaty, których nie muszę udowadniać, bo one po prostu są, we właściwym miejscu i czasie. Wiedzą to Ci, którzy mnie poznali, bo ponoć właśnie dzięki nim zapadam ludziom w pamięć. Tam gdzie się pojawiam, tam już pozostaję, w pamięci, w muzyce, we wspomnieniach. Taki już mój urok, bo chociaż dla wielu wyglądam na arogancką osobę to wbrew pozorom towarzyska ze mnie dusza, no chyba, że ktoś nadepnie mi na odcisk, ale to już zupełnie inna para kaloszy...:)


















bluzka SH
spódnica - uszyta przeze mnie

photo Zielony Wąż