Bo życie bywa brutalne:)


                           
                                
                                                     Zauważyłam, że z wiekiem bardziej uważnie się sobie przyglądam. Jakoś wyraźniej dostrzegam wszystkie swoje mankamenty, każdą nową zmarszczkę, krostkę, każdy zgubiony w przelocie włos. Codziennie patrząc w lustro dostrzegam swoją opadającą powiekę, bliznę na czole, bliznę pod okiem i tę paskudną na brodzie, której dorobiłam się mając wypadek podczas pobytu w szpitalu! (do dzisiaj nie jestem w stanie zrozumieć jak do tego doszło, a minęło już dobre kilkanaście lat). Nie mogę sobie przypomnieć, czy zawsze to wszystko widziałam, czy był taki okres w moim życiu, w którym patrząc w swoje odbicie wszystko mi w nim pasowało? Pamiętam za to, że wiecznie wydawało mi się, że jestem gruba. Nie widziałam nic innego, chociaż w skrajnym momencie odchudzania ważyłam niecałe 43kilo. Do dzisiaj zdarza mi się tak myśleć, chociaż wszystkie gnaty mam na wierzchu. To dziwne, że normalne, codzienne funkcjonowanie zakłócić może wyolbrzymiony, krzywy nos, nie odpowiednia gęstość włosów, nie wystarczająca długość nóg. Przy takich rozterkach od razu przychodzi mi na myśl hasło jednej z kampanii Orsay Thank God I'm a Woman, które powtarzam sobie w kółko zawsze wtedy, kiedy spoglądając w lustro widzę wypisane na twarzy Welcome in my f...world:)i to jest właśnie ten moment, w którym na 100% jestem przekonana, że wymyślił to facet:)

                                        







całość SH

photo Zielony Wąż

Zmiany



                      W ostatnim czasie dokonałam sporych zmian w moim życiu i przyszła pora na zmiany również na innych płaszczyznach, w tym także i tutaj Drogi Czytelniku. Kilka pomysłów powoli dojrzewa, zostawiam im czas, na spokojnie. Na pewno wciąż będę pisać, chociaż zdaję sobie sprawę, że często treść posta nijak ma się do całej idei bloga modowego, ale cóż zrobić, nie jestem tylko wieszakiem na ciuchy, dlatego dziękuje Ci Drogi Czytelniku, że tutaj zaglądasz i mam nadzieję, że wciąż będziesz mi towarzyszył, bo wiadomo w grupie raźniej:)!



Zatem komu w drogę, temu nowe trampki:)
akurat na wiosnę:)










spodnie stradivarius
cekiny SH
kamizelka Mohito

photo Zielony Wąż

Na wesoło:)



Pewien kogut z miasta Łodzi
nieustanie w spodniach chodził.
I choć się dziwiło ptactwo,
pielęgnował to dziwactwo.

Nosił dżinsy z cekinami,
ogrodniczki z kieszeniami,
spodnie wąskie oraz dzwony.
Czyżby kogut był szalony?!

Czemu kogut nosił spodnie,                        
choć mu w spodniach niewygodnie...?     
Myślał że mu to ubranie                           
może przynieść poważanie.         

             Każda przyzwoita kura              
ceni sobie własne pióra.
Kogut śledził mody trendy, 
ale kury to są zrzędy!  

Wsród kolegów był wyrzutkiem     
             spoglądali nań ze smutkiem.                  
           Wszak żałosne to przyznacie,                 
żeby kogut nosił gacie!!!      

Pomysł zatem był  zwodniczy.
Nie na taki efekt liczył!
Teraz sam się dziwi sobie
       "Chyba głupstwa jakieś robię?!".    

 Gdy przemyślał sprawę całą,
to mu w łebku zaświtało,
że przyczyną tej porażki
były cudze fatałaszki!

Wtedy mądrość odkrył taką
i ogłosił ją kurczakom
każdy ( nawet jajo kurze)
ma być wierny swej naturze!

Urszula Kozłowska "Kogut"










Ukochana kurtka, która dostałam w spadku od mamy:) nosiła ją jeszcze za czasów panieństwa, czyli jakieś 36lat do tyłu. Ja chodziłam w niej całe liceum, studia i z powodzeniem chodzę do dnia dzisiejszego:) Mama zawsze zakładała do niej swoje ulubione, sztruksowe, białe dzwony z Lee, kupione jeszcze w peweksie za dolary:) W tych spodniach też śmigałam już w podstawówce:) Mam je do dzisiaj, ale stopień ich wytarcia, zwłaszcza na tyłku, sprawia, że już nie ryzykuję ich założenia:)

photo Zielony Wąż

Szuru Buru



                                  
                          W życiu nie zrozumiem na jakiej zasadzie to działa, że kiedy samiec alfa odkurzy mieszkanie słychać o tym przez najbliższy tydzień i niechby chociaż jakiś okruszek odważył się spaść na podłogę, to zaraz się dowiemy, że nikt nie szanuje jego pracy,  że go nie docenia, a przecież on tak się stara:) Jakie to zabawne:) Żyjemy w świecie gender, dopóki, dopóty kuchenny zlew jest pusty, bo prawda jest taka, że jeśli opróżnia go kobieta, to wszystko jest na swoim miejscu, a jeśli robi to facet, to trzeba go za to pochwalić, bo taki jest uczynny i wspaniały:) i nie ma się co czarować, bo nie ma związków idealnych, jest tylko sztuka kompromisu, która dobrze wie, że czasem dla świętego spokoju lepiej wystawić mu za to ten dyplom:)















haftowana ręcznie chusta mojej mamy, ma ponad 40lat:)
apaszka cętki SH
sweter paski H&M

photo Zielony Wąż

Wół




                              Bywa, że mam ogromny kłopot z człowiekiem, jako bytem kulturalnym i społecznym. Problem ten zazwyczaj ujawnia się w konfrontacji jeden na jeden, albo ja i moje myśli. W tym pierwszym przypadku najczęściej, jak przystało na człowieka/ssaka i drapieżnika, który zawsze broni swojego podwórka, ja jestem ta dobra i tym samym mądrzejsza, natomiast drugi osobnik jest oczywiście ten zły. W drugiej sytuacji myśli, jakie często mi się nasuwają są dobre, ale niestety zazwyczaj wynika z nich, że to ja jestem ta zła. Zauważyłam tę zależność ostatnio, bo jak wiecie usilnie pracuję nad własnymi słabościami, w tym wypadku zaczęłam się mocno pilnować i odkładam rzeczy na swoje miejsce i o dziwo ze zdwojoną siłą widzę, jak nie robią tego inni i automatycznie jestem na nich o to wkurzona, bo przecież... jak można było zostawić tutaj ten kubek. Ja dobra, bo odkładam, ktoś inny jest zły, bo tego nie robi. Tym sposobem osiągam poziom hipokryzji master level. Później, kiedy po fakcie emocję opadną, dochodzę do punktu w którym stwierdzam, że ja jestem ta zła, bo zrugałam kogoś, a zapomniał wół jak cielęciem był. Wniosek jest taki, że chcąc robić za sumienie innych, zapominam o swoim własnym i niestety czasem ciężko się przyznać, czasem ciężko zaprzeczyć.









spodenki SH
cekiny H&M/allegro
kurtka Mango

photo Zielony Wąż

Biedra



                                  Pamiętam czasy, kiedy obciachem było robić zakupy w Biedronce, kiedy tylko nieliczni wykupywali mieszkania i wstawiali plastikowe okna jako ówczesny atrybut zamożności. Dzisiaj wszyscy je mamy, wszyscy kupujemy w dyskontach i większość z nas ma własnościowe mieszkanie, za które i tak co miesiąc płaci spółdzielni kokosy. Czasy się zmieniają, społeczeństwo się zmienia. Nie mamy oporu przyznawać się, że podkład, którego używamy to nie Chanel, a zwykły rossmannowy za 15zł, że kupujemy pomidory z puszki, zamiast tych 100%-owych malinówek, że ubieramy się w lumpeksach, chociaż modnie jest mieć rzeczy od prawdziwych projektantów. Nie ma już wstydu w byciu zwykłym człowiekiem, nie ma wstydu w tym, że nie wszystko jest z tej górnej półki, bo nie ma lepszych i gorszych, bo nieważne jest czym podcieramy swój tyłek, ważne by w efekcie końcowym był on po prostu czysty.














  kurtka Mango
parka Outlet
tunika No name

photo Zielony Wąż

Maruda



                                 Co robisz kiedy Ci smutno? tak wiesz... po prostu, bez powodu, bo przecież każdy miewa takie dni prawda? Chandra, dołek, jedna, wielka czarna dziura, w której tylko szukasz kąta żeby zdechnąć. Ja wtedy płaczę, słucham ukochanych szlagierów i wyję do księżyca. Nie wstydzę się tego, to część mojej natury. W taki sposób uchodzi ze mnie nieświeże powietrze. Czasami trwa to tylko chwilę, czasami kilka herbat, szklanek wody, czy drinków, różnie bywa, ale zazwyczaj na końcu dochodzę do tego samego wniosku, że ten smutek to znak, że gdzieś się pogubiłam, że umknęła mi jakaś minuta, w której została zachwiana moja pewność, że przecież lubię swoje życie. Wtedy przestaję płakać i pukam się w czoło, bo nawet jeśli moje życie nie jest takie jak Twoje, sąsiada, czy Pani Krysi z warzywniaka, to nie warto się porównywać, bo przecież zazwyczaj widzimy tylko to, co inni chcą nam pokazać, a z takiej perspektywy codziennie rano obydwie nogi mogę mieć zawsze lewe.











koszulka kupiona w salonie Smith's
marynarka TopShop/ SH
spodnie no name
nerka kupiona na bożonarodzeniowym jarmarku

photo Zielony Wąż