"Moher"



               Komunikacja miejska jest idealnym miejscem do wszelkich badań socjologicznych. Jadąc wczoraj autobusem w godzinach południowych, średnia wiekowa przeciętnego pasażera wynosiła 60lat. Korzystając z tej okazji wykonałam telefon do mojej mamy (w autobusie jest hałas, zatem trzeba mówić głośno:) informując ją, iż niedaleko mojego miejsca zamieszkania znajduję się Sala Królestwa (mama jest świadkiem Jehowy, a Sala Królestwa to miejsce, w którym odbywają się ich zebrania). Tak jak założyłam w autobusie zawrzało. Moherowe spojrzenia rządne mojej krwi przeszyły mnie na wylot od stóp do głów. Słychać było szepty, złowieszcze pomrukiwania, a ja poczułam siarczysty policzek na twarzy wymierzony ręką katolickiej moralności.
              Denerwuję mnie szufladkowanie chociaż do pewnych społecznych norm i tak przynależymy w mniejszym bądź większym stopniu. Nie oznacza to, że z zasady musimy spełniać jakieś określone warunki. Dla nas jest to oczywiste, dla świata niekoniecznie. Świat przybiera swoje standardy nie zawsze zgodne z naszą oceną rzeczywistości. Ciężko jest być indywidualistą w świecie konwencji, ciężko jest być w mniejszości w świecie, w którym to liczniejsza grupa ma siłę. W teorii mamy prawo do wolności, do emanacji siebie na swój własny sposób, jednak w praktyce musimy o tę wolność walczyć każdego dnia. Pytanie, czy sami też pozwalamy na tę wolność innym?
           Często bywa tak, że każdego, kto na nas krzywo spojrzy, również sami klasyfikujemy, jak ja w powyższym tekście, używając pejoratywnego przymiotnika "moherowe". Zatem czy można mieć ciastko i zjeść ciastko? Uprzedzenie ciężko zlikwidować uprzedzeniem, bo od zawsze wiadomo, że rude jest wredne, skąpy jest Żyd, a Polak to złodziej i pijak. Sama się przyłapałam na takim myśleniu, więc humanitarnie poskromiłam swoje zaściankowe animozje i wysiadając uśmiechnęłam się do wszystkich... "szczęść boże drogie babcie, ja z wyznaniem mojej mamy nie mam żadnego problemu, a Wy?:)





P.S Znikamy na dwa tygodnie, taki mały urlopik:)








 płaszcz, spodnie, top -SH
photo Zielony Wąż

plener Stary Będzin

Sięgając do korzeni




             Kwiecień to miesiąc trzecich urodzin bloga. W ciągu tych trzech lat wiele razy zadawałam sobie pytanie, po co to właściwie robię. Odpowiadając infantylnie, bo kocham modę, brzmiało by to jak średniej klasy topos. Przychodziło wiele odpowiedzi, był też czas w którym słyszałam tylko głuchą pustkę. Zaczynając swoją przygodę z blogowaniem wielu rzeczy się nie spodziewałam, wiele rzeczy się zmieniło, wiele rzeczy już nigdy nie będzie takie samo. Zmieniłam się ja, zmieniła się blogosfera. Nie chodzi tutaj o rodzaj doświadczenia, ale o szczerość wobec samego siebie. Każdy jest  kowalem własnego losu i sam obiera swoją drogę według własnego gustu i pomysłu na siebie. Mój był prosty, chciałam pokazać, że nie mając zasobnego portfela, też można coś ciekawego pokazać. Ta idea nie zmieniła się przez te lata. Są rzeczy, które wciąż mnie motywują, są również i takie, które po prostu wkurzają. Nie boję się mówić o nich głośno, nie z wszystkim muszę się zgadzać, nie wszystko muszę przemilczeć, nie na wszystko chce przymykać oko. To moja brawura, drobna subtelność, na którą zapracowałam i chociaż droga była meandryczna, jestem we właściwym miejscu o właściwym czasie. 

          Zastanawiając się nad peuntą tego tekstu przypomniał mi się pewien facet, który zgłosił się na Casting do X faktora. Miał mocny, rockowy, charakterystyczny głos, wiek ok. 40stki. Po jego występie Kuba Wojewódzki zadał Mu pytanie, „jak to się stało, że o Tobie jeszcze nigdy nie słyszałem. W odpowiedzi usłyszał słowa „No cóż, tak jak mówiłem jestem muzykiem, nie biznesmenem” skwitowane skromnym, prawdziwym uśmiechem.


Dziękuję Wszystkim którzy tu zaglądają
Dziękuje Danielowi za to, że razem ze mną tworzy to miejsce
Dziękuję mojej ukochanej siostrze, że jest ze mną od samego początku












żakiet allegro
spodnie stradivarius
top SH
botki centro

photo Zielony Wąż
plener ExpoSilesia

Wyznanie



                         Zawsze są dwie strony medalu, każdy kij ma dwa końce, akcja rodzi reakcję, a agresja rodzi agresję. Nie ma przed tym ucieczki. Jedyne co możemy zrobić, to albo iść z nurtem rzeki, albo kijem Wisłę zawrócić. Takie było moje pierwsze wrażenie kiedy obejrzałam kampanię reklamową Dermablend. W pierwszym momencie pomyślałam o całej sztuczności, która stała się udziałem naszego obecnego życia. Piękne zdjęcia perfekcyjnego życia wrzucane na instagramy, luźne, szczęśliwe życie modyfikowane na potrzeby kultury masowej. Druga myśl była taka, że sama też jestem jej udziałem. Wrzucając swoje zdjęcia również przedstawiam siebie w takim świetle. Zza obiektywu aparatu nie widać, że już wiele lat męczę się z chorobową manią odchudzania, że hoduję w sobie masę kompleksów, pozostałości po czasach w których wyglądałam inaczej, że pół swojego życia łudzę się, że kiedy schudnę jeszcze trochę, moje życie na pewno stanie się lepsze. Że od lat walczę z niskim poczuciem własnej wartości, wyniesionym z domu, chociaż na zdjęciach wyglądam jak twarda, hardcorowa babka. Że nie potrafię kochać siebie, bo nikt nie nauczył mnie tego, że warto siebie kochać. Że wszystko przychodzi mi z większym trudem, bo pół swojego życia słyszałam, że do niczego się nie nadaję i lepiej wybić sobie z głowy jakiekolwiek pomysły. Że już wiele lat walczę z depresją, która pomimo leczenia poczyniła olbrzymie spustoszenie w moim życiu, które skrywane jest za monitorem komputera. Są dni kiedy jestem szczęśliwym człowiekiem bo póki walczę jestem zwycięzcą i patrząc na zdjęcia myślę sobie, że fajna ze mnie babka, chociaż czasami sama nie mogę uwierzyć, że to naprawdę jestem ja. Tak właśnie koło się zamyka. Takie jest moje wyznanie. To jest to, co dzisiaj robię dla siebie.









dresy no name
top reserved
sztyblety, kurtka Stradivarius

photo Zielony Wąż
plener Bawilandia Zagórze


Chociaż uwielbiam photoshopa to jednak rzeczywistość bez niego wygląda nieco inaczej.





Ach ta wiosna!




          

                   Przestawiliśmy już zegary, to znak, że nadeszła upragniona pora roku, która ostatecznie kopnie w tyłek poprzednie miesiące. Wszyscy na to czekaliśmy. Wraz z promieniamy słonecznymi nadchodzą nowe kolekcję, trendy i inne hity sezonu. Kolorowe magazyny atakują nas nagłówkami w stylu must have, Twoje milion hitów, zobacz koniecznie, jakie buty musisz kupić, żeby tej wiosny, jak człowiek wyjść z domu, o pokazaniu się na mieście już nawet nie wspomnę. Na każdym kroku musimy spełniać jakieś wymogi, dostosowywać się do narzuconego Nam kanonu piękna, normy jakości, metki, stylu, ideału fashion, a przecież wiosna to wolność, to czas beztroski, piwkowania w parkach, biegania boso po łące, leżenia na trawie i gapienia się w niebo, ot tak bez celu, ot tak po prostu i tego trendu najbardziej się trzymajmy:)















ażurowy sweterek SH
spódnica własnoręcznie uszyta
botki centro

photo Zielony Wąż
plener Centrum Plaza


"Tym razem nie będę Wam spać, o nie! na pewno nie!":D







Carpe diem



                Przychodzi taki moment, w którym do dzbanuszka wlewa się o te trzy krople za dużo. Wszystko nagle wybucha. Brakuję nam powietrza, dusimy się, chcemy uciec, wyjść, wyjechać, zrobić coś (nigdy nie wiemy co) oderwać się, przeżyć coś spontanicznego, magiczne tu i teraz. Gryzie nas nasza codzienność. Nic do siebie nie pasuje. Przestawiamy meble, wyrzucamy stare rzeczy z szafy, pozbywamy się wszelkich wspomnień, sentymentów, starych walentynek, skasowanych biletów, rzemyków, kamyczków, talizmanów. Szukamy magicznego feng shui, które pomoże nam związać koniec z końcem, tak abyśmy byli przeświadczeni, że wszystko ma jakiś sens. To ważne filary egzystencji. Na szarym końcu zasypiamy z cudowną nadzieją, że jutro też jest dzień, być może właśnie ten, który odmieni nasze życie. Jedni otworzą oczy z uśmiechem na ustach, inni z myślą "o boże, znowu"...









kobaltowy sweterek SH
czarny golf SH
spodnie mango

photo Zielony Wąż
plener centrum Sosnowca

Idol



                 Za kilka dni córka kończy pół roku. Nawet nie wiem kiedy to zleciało. To dla mnie czas dochodzenia małymi kroczkami do wielkich zmian w moim życiu. Codziennie staram się być lepszym człowiekiem, bo wiem, że wszystko co robię będzie miało konsekwencję w jej późniejszym życiu. Uczę się zatem na nowo rzeczy, które z pozoru są banalne i do których nigdy wcześniej nie przywiązywałam wagi, a które teraz stały się moim przekleństwem. Kiedyś miałam klarowną i krótką wymówkę. Taka jestem i już. Dzisiaj to nie wystarcza. Dzisiaj nie mogę iść wobec samej siebie na ustępstwa, zgubny byłby to wzór do naśladowania. Zatem w natłoku codzienności walczę z przedmiotami o odkładanie ich na swoje miejsce, ścieram się z czynnościami o robienie wszystkiego do końca, a nie, brzydko rzec ujmując, po łebkach i toczę bójkę z czasem, aby nic nie odkładać na później. To takie proste i jednocześnie tak trudne. Dla niektórych sprawa nie warta zachodu, bo przecież świat ważniejsze ma problemy, a dla mnie to sprawa życia i śmierci bo teraz ja jestem dla kogoś tym całym światem. 















top cubus
spódnica własnoręcznie uszyta
kurtka Stradivarius
buty Centro

photo Zielony Wąż
plener centrum Sosnowiec