(Nie) Festiwalowy look


                                    Szczerze? podobają mi się te wszystkie festiwalowe looki lansowane ostatnimi czasy w kolorowej prasie. Piękne boho fraczki, koronkowe szorty, krótkie topy i sandałki, koniecznie gladiatorki. Rusałkowe, zwiewne i nie mające kompletnie nic wspólnego z festiwalem. Ten kto był chociaż raz ( ja byłam ok.13stu razy min. na Woodstocku, Jarocinie, Open' erze) ten wie o czym mówię. Rzeczywistość festiwalowa jest bardziej brutalna, a już samo pole namiotowe to prawdziwa szkoła przetrwania. Wyobraźcie sobie np: taki boho fraczek w woodstockowym toi toi-u? To po prostu nie może się udać. Zresztą już sam fakt, że trzeba byłoby tam wejść w sandałkach na cienkiej podeszwie i w dodatku ze sznurków przeraża.
                             Co ważniejsze obszar festiwalowy razem z polem namiotowym to olbrzymi teren i dziennie robi się naprawdę sporo kilometrów. Na Open'er trasa z obszaru koncertowego na pole namiotowe w godzinach nocnej migracji potrafiła zająć nawet ponad godzinę. Więc wygodne obuwie nie jest bez znaczenia. Poza tym umówmy się, tak naprawdę nigdy nie wiesz, czy tam, gdzie właśnie chodzisz, czasem ktoś przed chwilą nie siusiał (niestety tak to wygląda) więc lepiej mieć stopę zabudowaną. Weźmy też pod uwagę, że większość osób pakuję się w jeden plecak, bierze namiot pod pachę i hej ho! w drogę, więc głównie zabiera się to, co jest najbardziej uniwersalne i praktyczne. 
                        Ta sama sprawa ma się z krótkimi topami. O ile w ciągu dnia na otwartej przestrzeni jest bardzo gorąca, to wieczorami np: w Gdyni potrafiło być pierońsko zimno, wiadomo klimat morski. Poza tym festiwal to niestety brud i kurz, więc im bardziej jesteśmy odkryci, tym bardziej jesteśmy brudni, a dostęp do cywilizacyjnego prysznica jest bardzo ograniczony. Zatem po trzech dniach nasz stopień brudu wynosi już master level. Dyskomfort gigantyczny, a przyjemność z festiwalu żadna. 
                   A koronkowe szorty? Wierz mi, że w tak dzikim, olbrzymi tłumie zginą, nawet gdyby był pozłacane i od Diora, a prawdopodobieństwo, że jakaś promilowo zbłąkana owieczka wyleje na nie swojego browarsona, jest znacznie większe niż to, że ktoś dostrzeże ich metkę. Bo na festiwalu co 5sekund ktoś cię szturcha, lub na ciebie włazi, więc byłoby ich po prostu szkoda. W zasadzie zagorzali fashioniści mogą załatwić sobie opcję all inclusive, loża vip itd. ale czy to byłby prawdziwy, festiwalowy klimat? wątpię.
                Ja w swoim stroju mogłabym się pokusić o festiwal, chociaż zdjęłabym kamizelkę, bo przy wysokich temperaturach każda dodatkowa warstwa jest jak gwóźdź do trumny. Buty zamieniłabym na glaniory i zdjęłabym wszelką biżuterię, bo co jeśli skacząc pod sceną zahaczę bransoletką o czyjąś koszulkę? tłum bywa bezwzględny, więc byłoby pozamiatane. Także sami widzicie...ja osobiście w takim promowanym, modnym stroju, z punktu widzenia festiwalowej praktyczności, mogę chodzić...ale tylko na działkę.














                     kamizelka, top, torba H&M
spodenki Wrangler po mojej mamie, zaliczam je do kategorii vintage bo mają około 32lat:)

photo Zielony Wąż









Czytaj dalej »

Rock2weaR



                     Czy kobiecie po 30-stce, matce, wypada nosić koszulkę z czachą? Czy wciąż istnieje kategoria wypada, nie wypada, dress code itd. czy to tylko nasze przywiązanie do tradycji, kanonów i całego zbioru wszystkich innych rzeczy, zamkniętych w jednym worze "co powiedzą dziadkowie, rodzice i cała reszta świata".
                        Pamiętam kiedy zaczęła się moja przygoda z muzyką. To była czwarta klasa podstawówki. Od kolegi z klasy dostałam na urodziny swoją pierwszą w życiu kasetę magnetofonową. To był Michael Jackson BAD. Wtedy odkryłam, że jest coś takiego jak kasety, wykonawcy, zespoły, gatunki, że muzyka to coś więcej niż fasolki i szkolna Oda do radości. Podczas gdy ja zaczynałam od Ace of Base, East - 17, N-sync u moich barci w pokoju leciały już Obituary, a na ścianie wisiał olbrzymi plakat z Edim Ironów. Rok później na kolonijnej dyskotece usłyszałam Gunsów, i Unforgiven  i poczułam, że to jest to. Już wtedy wiedziałam, że będę miała tatuaże, kolczyki, że będę chodzić w glanach, jeździć na koncerty, ubierać się na czarno. Tak jest do dzisiaj. Kocham muzykę rockową, kocham ten klimat i estetykę z całą jej otoczką. Fakt, że wyrosłam już z noszenia powyciąganych swetrów, dziurawych koszulek, potarganych rajstop itd, nie musi oznaczać, że zostały mi już tylko same bezpieczne bluzeczki i garsonki. 
                      Dlatego kiedy dostałam propozycję współpracy od Rock2weaR nie miałam wątpliwości. Świetne koszulki z autorskimi projektami w rockowym stylu, świetnej jakości, wykonane w 100% przez naszych polskich producentów, z polskich certyfikowanych materiałów. Nic dodać, nic ująć. Czułam się w tym stroju rockowo, ale bardzo elegancko i kobieco. I kiedy razem z moim Danielem, ubranym również na czarno, w dodatku cali obdziargani, spacerowaliśmy po wrocławskim rynku, a wszystkie mijane babcie zaglądały nam do wózka czy czasem tam jakiś troll nie siedzi, doszliśmy do wniosku, że wciąż żyjemy w bardzo zachowawczym kraju, w którym, żeby zachować swoją indywidualność trzeba być nieugiętym, trzeba być po prostu jak Tommy Lee Jones w Ściganym. My jesteśmy, A Ty?


















koszulka Rock2weaR
spódnica Reserved
torba H&M

photo Zielony Wąż
Czytaj dalej »

Magister - mój krok w dorosłość




                               Kilka razy w życiu czułam się jak życiowa popierdółka i za każdym razem  obiecywałam sobie, że jak dorosnę to jeszcze wszystkim pokaże. Ten cel był we mnie mocno zakorzeniony i z czasem został osiągnięty, jednak nie obyło się bez ofiar. A raczej jednej ofiary, mnie. Doszłam do tego długo, długo potem, kiedy smak satysfakcji rozszedł się tak po kątach, że wszelki ślad po nim zaginął. To był dzień, w którym broniłam swojego magistra z filozofii. Wielkie wydarzenie, stres, nerwy, przełom życiowy. Zdałam, wyszłam i co...i kompletnie nic, nie czułam radości, sukcesu, osiągnięcia. To był moment, w którym zrozumiałam, że wszystko co robiłam do tej pory, nie robiłam ze szczerej, własnej chęci, a z determinacji, żeby komuś coś udowodnić. Wsiadłam w autobus i z miną zbitego psa pojechałam do domu. W ciągu kilku dni całkowicie rozłożyłam swoje życie na czynniki pierwsze, stawiając sobie pytania, na które wstydziłam się odpowiedzieć. Dotarło do mnie, że wszystko co budowałam, to nie były moje świadome wybory, a szczeble po których musiałam się wspiąć, że osoby, którym chciałam coś pokazać i tak mają to w dupie. Cokolwiek bym nie robiła, nie wpływało to na nich w żaden sposób, a mimo to, oni wpływali na mnie. Nagle stanęłam przed wyborem albo ja, albo reszta mojego świata. Wtedy chyba pierwszy raz dorosłam, wzięłam się w garść, znalazłam odwagę i olałam wszystkich podejmując własne, świadome wyzwanie actimela...














top basic
chusta no name
torba H&M

photo Zielony Wąż
Czytaj dalej »

Tajemnica państwowa


                    Ktoś mnie ostatnio zapytał, czemu na zdjęciach nigdy się nie uśmiecham? Pewnie jestem największym ponurakiem na świecie, mieszkającym w najbardziej ponurym z wszystkich możliwych miast. Nic nie lubię, wszyscy i wszystko mnie wkurza, więc na marudzeniu spędzam swój marniutki żywot. Wbrew pozorom bardzo to brzmi wesoło i tak siedząc i uśmiechając się pod nosem zdradzę Wam mały sekrecik, otóż jest kilka rzeczy, które naprawdę lubię, które sprawiają, że lubię się uśmiechać, a nawet, pokuszę się o to stwierdzenie, że fajna ze mnie babka. Uwielbiam smak kawy, odgłosy maszyny do szycia, uśmiech mojego dziecka, muzykę rockową, koncerty, szpinak z serem feta, stare, polskie komedie, nocne imprezy, żarty mojej siostry, jazdę motocyklem, kabarety, dziecięce przytulanki, stare przedmioty, zagracone mieszkania, filozoficzne rozmowy o niczym, lampy, lampiony, lampeczki...itd.itd Ale najważniejsze, to uwielbiam ludzi, nawet jeśli często, gęsto siedzę z dzieckiem sama. A czemu się nie uśmiecham? cóż...to akurat żaden sekret, mam po prostu niezbyt równe zęby:)
                             



















kurtka SH
bluzka Vila
spodnie Mohito

photo Zielony Wąż
Czytaj dalej »

Jak popełnić samobójstwo


                       






                   Szukasz wskazówek jak się zabić, bo nie masz już siły, chęci, motywacji? wszyscy wokół są zdolniejsi, mądrzejsi, bardziej szczęśliwi, a Twój każdy dzień jest szary, smutny i bez wyrazu? Też to znam, choruję od kiedy pamiętam, a pierwszy raz zgłosiłam się o pomoc w 2009. Pamiętam dokładnie ten dzień. Kozetka, lekarz i ja. Pamiętam ten wstyd, zakłopotanie, kiedy nie wiedziałam, co mam mu powiedzieć, że niby co? że od tak po prostu jest mi smutno? Jak i od czego zacząć? Bałam się tego jak zostanę potraktowana, czy lekarz mnie zrozumie, czy źle o mnie nie pomyśli, bo przecież ludzie mają poważniejsze problemy. Broniłam się długo, myślałam, że może przesadzam, może to nic takiego, może zwykła apatia, bo przecież każdy ma gorszy dzień. Jednak mój trwał zbyt długo i kiedy przyszedł moment, że bałam się opuścić cztery ściany kawalerki, kiedy stałam się jej więźniem, bo tylko tam czułam się bezpiecznie, zrozumiałam, że potrzebuję pomocy. To był ten moment, kiedy przestałam się obwiniać, kiedy przestałam myśleć, że jestem najgorszym człowiekiem, kiedy zrozumiałam, że to jak się czuję, to nie jestem ja, tylko moja choroba. Straszna, trudna i nie zrozumiała, a przede wszystkim podstępna bo popychająca w poczucie winy, które jest jak zmora, nawiedza i niszczy od środka. 

                        Wiem, że nie jest łatwo, ale kiedy jest mi smutno, kiedy dopada mnie poczucie pustki, bezradności i braku wiary w to, że mogę być fajną, wartościową osobą, myślę o moich bliskich. O tym że nie mogłabym się zabić, nie mogłabym ich zostawić, bo to oznaczałoby jeszcze większy smutek niż ten, który odczuwam, a na to mnie nie stać. Nie stać mnie na zadawanie cierpienia bo wiem, czym ono jest. Nie będę pisać, żebyś wziął się w garść, bo wiem, że to nic nie daję, ale wiem też jedno, jeśli boli mnie ząb idę do dentysty, jeśli złamałam rękę idę do chirurga, jeśli przestaje sobie radzić z życiem i zaczyna mnie męczyć moja własna osoba, idę do lekarza, idę po pomoc. Bo to nie Twoja wina, że tak się czujesz, to choroba, którą da się wyleczyć. Wiem, bo sama to robię i chociaż miewam wzloty i upadki, często czuję wstyd i smutek, wiem też jedno, że chcę żyć, bo po drugiej stronie nic na mnie nie czeka, a tutaj są dni kiedy płaczę, ale są też takie, w których się śmieje i dla tej świadomości warto to jeszcze raz przemyśleć. Bo tutaj zawsze znajdzie się ktoś, kto poda Ci rękę i pokaże, że bez względu na to, w jakiej jesteś sytuacji, to zawsze jest jakieś jutro.

                   Dlatego nie myśl o samobójstwie, nie myśl, że jesteś sam, jest nas znacznie więcej. Też się wstydzimy, też się boimy, ale piszemy o tym głośno, dla samych siebie i dla Ciebie, bo świadomość wspólnego problemu powoduję, że robi się raźniej, że da się to wszystko oswoić i że są ludzie, którzy potrafią nam pomóc. Oni czekają na Ciebie i na mnie, ja już umówiłam swoją następną wizytę...



116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna
116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”
800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej

            

Masz bloga tutaj info o akcji
Czytaj dalej »

"Obowiązek obowiązkiem jest"



                              Ostatnimi czasy jestem bardzo zmęczona powinnością. Powinność mnie wręcz przytłacza, obciąża, sprawia, że bolą mnie plecy. Tamuję każdy mój krok, bo powinnam to, nie powinnam tamtego. Bez względu na to, jak bardzo jestem za wolnością jednostki, za indywidualizmem, własnym zdaniem i wyborem, wciąż potykam się o jakieś wewnętrzne blokady, jakieś warstwy z cyklu czym skorupa za młodu nasiąknie. Bo przecież mówili, że tego nie wolno, że tego nie wypada, że jak się człowiek wkurzy, to należy to stłumić, że jak oberwie, to nie powinien oddać, tylko w pokorze nastawić drugi policzek, itd. I patrząc ta no wszystko z perspektywy czasu, nie powiedzieli tylko jednego, co człowiek będzie miał w zamian? Może po prostu z góry założyli, że nie powinnam o to w ogóle pytać?...


 









katana Mohito
kurtka Mango
spodnie SH
trampki converse
top basic

photo Zielony Wąż
Czytaj dalej »